WIERNY ZASADOM  -  SKUTECZNY W DZIAŁANIU!
 
.
Tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia, zawody światowej rangi i Narodowe Centrum Sportów Motorowych i Rekreacji. 
MIROSŁAW ZDANOWICZ
Radny Miasta Gdańsk
<<
Ciągnący się niemal po horyzont, teren o powierzchni 190 hektarów, dokładnie w miejscu, w którym krzyżują się dwie drogi ekspresowe pełniące role trójmiejskich obwodnic: S7 i biegnąca od końca autostrady A1, S6-tka.

Po sąsiedzku, na południu, prawie 30-tysięczny Pruszcz Gdański dysponujący m.in. niewielkim, cywilnym lotniskiem. Od centrum Gdańska dzieli nas zaledwie 10km, od międzynarodowego lotniska im. Lecha Wałęsy, także ulokowanego tuż przy S6, niecałych 20km. Dojazd z Warszawy autostradami A2 i A1 zajmie góra 3 godziny, niewiele więcej niż dzisiaj dojazd ze stolicy na tor w Poznaniu, który nie spełnia praktycznie żadnych wymogów.
10 czerwca 2013r. Gdańska Agencja Rozwoju Gospodarczego Spółka z o.o. w Gdańsku Siedziba: 80-560 Gdańsk, ul. Żaglowa 11 (Organizator) ogłasza konkurs na wybór wykonawcy koncepcji architektonicznej wraz z planem zagospodarowania terenu i planem zaopatrzenia w media dla Narodowego Centrum Sportów Motorowych i Rekreacji w Gdańsku. Do wykonania projektu zgłosiły się dwie firmy. Dominująca w świecie F1, Tilke czy stojący m.in. za ciekawym obiektem w Dubaju, brytyjski Apex.
23 października 2013r. spośród dwóch przedstawionych projektów wybrana zostaje firma TILKE GmbH & Co. KG z siedzibą: Krafelder Strasse 147, 52070 Aachen, Niemcy.
Zostaje podpisana umowa wykonania koncepcji architektonicznej wraz z planem zagospodarowania terenu i planem zaopatrzenia w media dla Narodowego Centrum Sportów Motorowych i Rekreacji w Gda
ńsku.
Koncepcja Firmy APEX Koncepcja Firmy TILKE, zwycięzca konkursu
Koncepcja Firmy APEX
Koncepcja Firmy TILKE
Zwycięzca konkursu
Mirosław Zdanowicz, Radny PO, Komisja Sportu i Turystyki - przewodniczący,
członek Komisji Rozwoju Przestrzennego,
pomysłodawca budowy Narodowego Centrum Sportów Motorowych i Rekreacji w Gdańsku:
          
To właśnie dzięki InvestGDA a dokładnie od momentu kiedy projektem zainteresowała się agencja rozwoju związaną z miastem Gdańsk całość nabrała realnych kształtów. Od tego właśnie momentu inwestycja została w sposób profesjonalny ukształtowana. Oczywiście wcześniej podejmowaliśmy próby na własna rękę, pozyskaliśmy teren na którym powstanie obiekt, wykonaliśmy projekt, wyliczenia jednak nawet nam się nie śniło, iż wykonaniem inwestycji, projektem  zajmie się najlepsza Firma z najlepszych jak Tilke. I to na wyjątkowo atrakcyjnych warunkach. To wszystko przez to, że właśnie Gdańsk ma wielki potencjał jak żadne inne miasto w Polsce. Nie wyobrażam sobie, by całość tak złożonego procesu jakim jest ta szczególna inwestycja mogła być prowadzona w sposób bardziej profesjonalny, fachowy i pełen zaangażowania niż robi to InvestGda.

Wybór, którego dokonała InvestGDA  w wyniku przeprowadzonego konkursu nie mógł być lepszy. Teraz ten projekt stoi na solidnych czterech nogach i przestaje być jedynie koncepcją. Owszem, na razie jest tutaj ściernisko, ale to właśnie tutaj stanie Narodowe Centrum Sportów Motorowych i Rekreacji.
Należy podkreślić, że NCSMiR to  kompleks w skład którego będzie wchodził nie tylko tor wyścigowy.  Będą tu realizowane projekty edukacyjne, by młodzież podziwiała świat nie tylko w Internecie i telewizji ale przede wszystkim stała się częścią realnych wydarzeń.
To bardzo ważne w cyfrowych czasach, by pokazać ludziom, że istnieje świat realny i każdy może stać się jego częścią. Cyberświat  to często ucieczka młodych, ponieważ realny świat nie daje możliwości samospełnienia.

Brak jest ośrodków sportu, kultury i sztuki. W szkołach lekcje muzyki i prac technicznych zostały zredukowane do minimum. Na zajęcia dodatkowe zwykle szkoły nie maja środków. To nie prawda że młodzi ludzie są leniwi i nie chcą uczestniczyć w budowie świata. To świat jest nieprzyjazny młodym. Rodzice pracują z dala od domu, często dzieci nawet nie wiedzą czym ich rodzice się zajmują, więc nie są w stanie zarazić się od nich swoimi pasjami. Świat cyfrowy wybacza błędy, zawsze wszystko można zacząć od nowa, wszystko jest łatwo dostępne i zwykle niezobowiązujące a co najważniejsze jest tanie, wiec na taki właśnie świat stać nasze dzieci. W NCSMiR damy szanse na samospełnienie naszym dzieciom i młodzieży, będą tu mogli zapoznać się z wieloma dziedzinami sportu, technologii, będą też mogli  zrealizować swoje projekty, nauczą się pracy zespołowej i  zaczną doceniać możliwości jakie daje kontakt osobisty z innym człowiekiem.

W NCSMiR będzie  też regionalnym ośrodkiem doskonalenia jazdy kierowców. Kierowców dobrych nie ma. Każda sytuacja na drodze jest inna i bardzo łatwo jest o błąd. Wiadomo że zawsze można uczyć się na własnych bledach, jednak jak wiemy często cena jaką przychodzi zapłacić za błąd jest zbyt wysoka, dla tego edukacji nigdy za dużo. Często kiedy widzimy szalejących młodych kierowców najchętniej byśmy pozbawili ich prawa jazdy a najlepiej niech siedzą w areszcie domowym zanim będą mieli co najmniej 40 lat.  W NCSMiR   każdy pod okiem specjalistów będzie mógł sprawdzić się w trudnej sytuacji,  inni będą mogli po prostu poszaleć i spełnić się w swojej motoryzacyjnej pasji.

Pamiętać należy, by każdemu dać szansę samorealizacji, ponieważ człowiek, który nie może się samorealizować jest stracony dla społeczeństwa i samego siebie. Teraz należy się zapytać, czy stać nas na takie straty?
Oczywiście można zagospodarować teren budując kolejne wielkie osiedle wielkości Zaspy, jednak takie działanie nie przyniesie żadnych wymiernych korzyści społeczeństwu, poza dosłownie napchaniem pieniędzy w kieszenie developerów.

Powinniśmy być dumni z tego, że mieszkamy w Gdańsku, w mieście w którym wszystkie zmiany się zaczęły. Taka inwestycja przyniesie miastu ogromne korzyści a mówimy tu o Narodowym Centrum Sportów Motorowych i Rekreacji, czyli o ośrodku całorocznym, w którym są idealne warunki również na uprawianie sportów zimowych. To obiekt dla każdego.

Oczywiście taki obiekt musi się utrzymać. Całość będzie finansowana ze środków publiczno-prywatnych, ale jak byłby tor to bardzo szybko będziemy mogli organizować  zawody o randze Europy - mam takie zapewnienie od ludzi z branży, bo spełniamy wymagania. Dojazd do lotniska 15 minut, autostrada jest, baza hotelowa super. Ludzi tu przyjedzie cały tłum, bo kibice sportów motorowych to tacy ludzie, którzy jeżdżą po świecie. Na takie zawody przyjedzie 200 tysięcy kibiców co najmniej. To naprawdę wyjątkowy typ kibiców.  Ludzie z promilem benzyny we krwi. Nie ma bójek, agresji, zadym. Gdańsk dzięki temu projektowi pójdzie prestiżowo mocno w górę. W sporcie motorowym zawody odbywają się cały czas a jakie mamy szanse na najbliższe Euro w piłce nożnej, które odbędzie się na zbudowanym obiekcie w Gdańsku?

Tego typu ośrodek, jedyny w Polsce będzie również ośrodkiem badawczym.

To ze sportu właśnie do cywilnych pojazdów trafiają wszystkie rozwiązania i nowinki techniczne i rozwiązania dotyczące bezpieczeństwa. Wiele rozwiązań opracowanych z myślą o wyścigowych bolidach trafiło już do seryjnie produkowanych samochodów, zarówno dla Kowalskiego, jak i dla jego zamożniejszego sąsiada, który zastanawia się, kto i dlaczego wpadł na pomysł umieszczenia w jego SUV-ie przycisku engin start po lewej stronie. Większość rozwiązań przeniesionych ze sportu do aut drogowych nie tylko cieszy, ale i działa. Choćby aktywne zawieszenie. Wystarczy wcisnąć odpowiedni przycisk: comfort lub sport, aby zawieszenie było miękkie, a samochód kołysał się na zakrętach jak wiktoriańska kanapa, lub twardniało jak teutońska stal, dzięki czemu auto pokonuje zakręt niczym gokart.  Dzisiaj aktywne zawieszenie jest powszechne, dostępne zarówno w oplu astrze, jak i w sportowym mercedesie SLK, w rodzinnym kombi i w popularnym SUV-ie.  A skoro jesteśmy przy zawieszeniu, warto przyjrzeć się oponom, zwłaszcza ich bieżnikowi. Co mogą mieć wspólnego z oponami używanymi na torze, które nie dość, że są. kompletnie łyse (z wyjątkiem deszczówek), to na dodatek ich żywotność nie przekracza kilkunastu okrążeń toru? Podczas jednego wyścigowego weekendu kierowca wyścigowy zmienia opony częściej niż przeciętny kierowca w ciągu 20-30 lat. Opona wyścigowa jest w stanie pokonać niecałe 300 km, podczas gdy zwykła - 80 tys. km. Dostawcy dla tea-mów F1: Pirelli, Goodyear czy Bridge-stone, co prawda nie oferują tych samych opon klientom detalicznym, ale doświadczenia z toru wykorzystują w ich produkcji.  Jako pierwszy zrobił to koncern Goodyear, który dostarcza do sklepów opony eagle F1 asymmetric i eagle F1 GS-D3, potocznie zwane F jedynką.  Skład mieszanki wzorowany jest na oponach wyścigowych, podobnie jak bieżnik, dzięki któremu opona dobrze zachowuje się zarówno na mokrej, jak i suchej nawierzchni.

A co z ekologią?

Zielona technologia zawitała bowiem również na tor, choć superszybkie i głośne wyścigówki wciąż z trudem kojarzą się z cichymi samochodami na prąd. W 2008 r. w bolidach F1 pojawił się system odzyskiwania energii KERS, który umożliwia chwilowe skorzystanie z dodatkowej siły napędowej dzięki energii odzyskanej w czasie hamowania. Na podobnej zasadzie działa napęd w toyocie prius. Minęło pięć lat, a Ferrari już stworzyło "cywilną" wersję tego systemu, który pracuje w najnowszym modelu LaFerrari. Koncern Volvo planuje wprowadzić KERS w modelu S60N, nad własnymi rozwiązaniami pracują też Honda, Porsche i Jaguar i Subaru.
To prawdziwy poligon badawczy. Już na tą chwilę wielkie zainteresowanie inwestycją wykazała miedzy innymi Grupa Lotos. Czemu takie produkty jak np. oleje silnikowe mają być testowane w innych krajach na ich torach. Czy te ogromne pieniądze przeznaczane na tego typu badania nie mogą pozostać w Gdańsku w Polsce? To samo dotyczy producentów opon, czy nawet prac badawczych prowadzonych przez Politechnikę Gdańską i inne uczelnie w naszym kraju. Mamy bardzo zdolnych inżynierów, wielu z nich pracuje dla zagranicznych koncernów, bo właśnie w Polsce nie ma odpowiedniej infrastruktury, która przyciągnie te wszystkie wielkie koncerny i firmy, by inwestowały u nas i to nie z powodu tańszej siły roboczej, tylko stworzonych warunków. Testy skrzyń biegów produkowanych w Polsce mogą się odbywać właśnie na torze w Gdańsku.



Wyszedłem z monocykli, trenowałem latami MotoCross, zdobyłem Mistrzostwa Polski , potem po kontuzji, przez 20-lat byłem trenerem kadry i ze swoimi zawodnikami zdobywałem Mistrzostwo Polski, jeździłem po Świecie i widziałem, jak tam wyglądają zawody. Nie miałem nigdy kompleksów, że jestem z Polski, ale zazdrościłem im infrastruktury, i marzyłem, by takie zawody, takiej rangi mogły się odbyć w Polsce, w Gdańsku.
Ściganie na torze to też recepta dla zestresowanych i zapracowanych, którzy jakoś muszą odreagować napięcia. Nie mówiąc już o tym, że to doskonałe antidotum na kryzys wieku średniego.

Teraz nagle wszystko stało się realne.
STRONA GŁÓWNA    GALERIA ZDJĘĆ  FACEBOOK  KONTAKT
Mirosław Zdanowicz